pless.pl - medium nr 1 w Pszczynie pless.pl

medium nr 1 w Pszczynie

Wiadomości

  • 10 stycznia 2016
  • 20 stycznia 2016
  • wyświetleń: 10537

71. rocznica Marszu Śmierci - zdjęcia

- Co roku spotykamy się w miejscach pamięci na ziemi pszczyńskiej nie po to, żeby pogłębiać nienawiść, czy antagonizmy pomiędzy narodami, ale po to, by pamiętać o tej nikczemnej zbrodni i dawać tę pamięć młodym pokoleniom - mówił podczas obchodów 71. rocznicy Marszu Śmierci starosta pszczyński, Paweł Sadza.

71. rocznica Marszu Śmierci - 19.01.2015 · fot.


Wskutek ponoszonych klęsk na froncie Niemcy przystąpili do zacierania śladów i niszczenia dowodów zbrodni dokonanych w obozie KL Auschwitz-Birkenau, który stał się miejscem największego masowego mordu w dziejach ludzkości. W dniach 17 - 21 stycznia 1945 r. wyprowadzono z obozu 56 tys. więźniów w pieszych kolumnach ewakuacyjnych. Główne trasy prowadziły do Wodzisławia Śląskiego i Gliwic, skąd dalej transportowano ich do III Rzeszy. Wg szacunków w pieszych kolumnach ewakuacyjnych zginęło nawet 15 tys. osób - z przemęczenia, wyziębienia lub od strzałów w tył głowy oddanych przez esesmanów. Ewakuację nazwano "Marszami Śmierci".

Marsz Śmierci
Centralne uroczystości odbyły się przy tablicy pamiątkowej przy ul. Bogedaina w Pszczynie. · fot.


Trasa marszu prowadziła przez ziemię pszczyńską. Centralne obchody 71. rocznicy marszu odbyły się w Pszczynie, przy pamiątkowej tablicy przy ul. Bogedaina. Samorządowcy, przedstawiciele wielu instytucji, organizacji oraz uczniowie pszczyńskich szkół złożyli kwiaty i znicze pod tablicą. Uczniowie i absolwenci LO im. B. Chrobrego w Pszczynie, uczestnicy zajęć Powiatowego Ogniska Pracy Pozaszkolnej pod wodzą nauczyciela historii Stanisława Janosza zapewnili oprawę artystyczną. Dla uczczenia zamordowanych podczas "Marszu Śmierci" bracia kurkowi oddali salwę.

- Nie spotykamy się dzisiaj tutaj po to, by rozbudzać w sobie poczucie nienawiści. Spotykamy się, by oddać hołd tym, którzy polegli w tym morderczym marszu, by sprzeciwić się przejawom pogardy dla człowieka. Niezwykle istotne jest przekazywanie prawdy o tej tragedii następnym pokoleniom, które mając w pamięci te wydarzenia, muszą zrobić wszystko, by już więcej do nich nie doszło - mówił starosta pszczyński, Paweł Sadza.

Marsz Śmierci
Samorządowcy, kombatanci, bracia kurkowi i młodzież miejscowych szkół oddali hołd poległym w Marszu Śmierci na ziemi pszczyńskiej, odwiedzając wszystkie miejsca pamięci. · fot.


Miejsca pamięci - mogiły, w których miejscowa ludność pochowała zmarłych więźniów, znajdują się w siedmiu miejscach naszego powiatu - na cmentarzach w Miedźnej, w Pszczynie przy ul. Wodzisławskiej, Pawłowicach, Studzionce i w Brzeźcach, w tzw. Łęgu w Suszcu oraz przy ul. Bogedaina w Pszczynie. Samorządowcy, kombatanci i członkowie Pszczyńskiego Bractwa Kurkowego objechali wszystkie mogiły, by oddać hołd tym, którzy polegli w Marszu Śmierci na ziemi pszczyńskiej. W każdej miejscowości złożono kwiaty i znicze. Przy mogiłach zgromadziła się młodzież okolicznych szkół z nauczycielami. Dla młodych ludzi była to ciekawa lekcja historii. Także za sprawą Tadeusza Rydzewskiego, mieszkańca Pszczyny, więźnia obozu KL Stutthof koło Gdańska, który szedł w Marszu Śmierci. To jeden z ostatnich żywych świadków tej tragicznej historii.

Marsz Śmierci
Tadeusz Rydzewski (w środku) opowiadał młodzieży o piekle, które przeżył w obozie, ewakuacji i ucieczce. · fot.


- Głód, ciężka praca, wyżywanie się nad więźniami, długotrwałe apele, podczas których stałem obok szubienicy, więc byłem świadkiem wielu śmierci... 25 stycznia 1945 r. rozpoczęła się ewakuacja obozu. Śnieg po pas, mróz szatański, pędzono nas przez pola, ponieważ szosy były zajęte przez wojsko. Wyprowadzano nas po tysiąc osób w jednej kolumnie. Ósmego dnia ta liczba stopniała mniej więcej do połowy. Każdy niemogący już dalej poruszać się, zostający w tyle, był uśmiercamy strzałem w tył głowy. Drogi zatem były z wieloma leżącymi ciałami. Ósmego dnia zamknięto nas w kościele i w nocy z kolegą przez okno z tego kościoła uciekliśmy. Dwa miesiące tułaczki po lasach i stodołach. W dniu ewakuacji stan obozu wynosił 25 tys. ludzi. Dzisiaj zostało nas tylko 12 osób. Nas nie będzie, ale pomniki zostaną i one będą pamiątką tej historii - mówił Tadeusz Rydzewski i dodał, że w tragizmie II wojny światowej nastąpił przełom. - Po wojnie w RFN przestano uczyć w szkołach nienawiści do człowieka, bo dawniej młodzież wychowywano w otępiałej wrogości. I w tym tkwi sedno sprawy. Zdrowe środowisko wolne od nienawiści i wszelakich wypaczeń ludzkiej natury. Można żyć w pokoju i dobrej wzajemności - mówił.

W uroczystościach brał udział Włodzimierz Kac, przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Katowicach, który podkreślał, że żyjemy w trudnych czasach, nie czujemy się bezpieczni, bo dookoła Europy są konflikty. - Warto się uczyć na błędach. A żeby się na nich uczyć, trzeba o nich pamiętać i je znać, dlatego się tutaj spotykamy - mówił.

BM / pless.pl, źródło: Powiat

REKLAMA

REKLAMA

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.