pless.pl - medium nr 1 w Pszczynie pless.pl

medium nr 1 w Pszczynie

Wiadomości

  • 8 marca 2018
  • 9 marca 2018
  • wyświetleń: 6591

[ZDJĘCIA] Zebranie w Jankowicach: drogi, komunikacja, smog i osadniki

W środę w Jankowicach odbyło się zebranie sprawozdawcze. Mieszkańcy mieli okazję, by porozmawiać o drażniących ich problemach. Jak się okazało, tych było niemało: od dróg po komunikację lokalną, od smogu po kwestie kontroli osadników.

Zebranie sprawozdawcze w sołectwie Jankowice - 07.03.2018 · fot.


W zebraniu udział wzięło około 50 osób. Wśród gości byli: burmistrz Dariusz Skrobol, zastępca burmistrza Pszczyny - Grzegorz Wanot oraz radna gminna - Renata Dyrda (mieszkanka sołectwa) i radny powiatowy - Rafał Wróbel (mieszkaniec sołectwa). W gronie uczestników był także Czesław Moń (asystent posła Stanisława Szweda).

Tuż po rozpoczęciu zebrania głos zabrał powiatowy lekarz weterynarii, Adam Paszek. Lekarz przedstawił zebranym mieszkańcom analizę sytuacji epizootycznej w powiecie pszczyńskim i zwrócił uwagę na zagrożenia w hodowli. W pierwszej kolejności zwrócił uwagę na afrykański pomór świń i zalecił hodowcom noszenie odzieży ochronnej, a także utrzymania właściwej higieny osobistej. Wyjaśnił, że w ramach obecnych przepisów niemożliwe jest, żeby hodowca świń jednocześnie był myśliwym. Adam Paszek wyliczył, że w naszym regionie może istnieć 1479 gospodarstw z hodowlą świń, z czego potwierdzonych jest 491. Hodowcy mogą zatem spodziewać się sprawdzenia czy nadal hodują świnie. Jednocześnie podczas takich wizyt będzie im udzielana informacja jakie kroki podjąć, aby choroba nie rozprzestrzeniła się także w ich gospodarstwach.

Dodał, że sporym zagrożeniem jest również grypa ptaków, choć w tym momencie - mimo, że przez nasz powiat przebiega trasa przelotu ptactwa - nie wykryto ognisk choroby w naszym powiecie. Niestety takie pojawiły się już w powiatach raciborskim i cieszyńskim. Zwrócił także uwagę, że w województwie występuje zgnilec amerykański. Namawiał również do przeprowadzania badań na obecność włośni i tutaj przedstawił listę weterynarzy, którzy w naszym okręgu mogą taką analizę zrobić.

Zebranie sprawozdawcze w sołectwie Jankowice - 07.03.2018 · fot.


Następnie Michał Pudełko, sołtys Jankowic odczytał sprawozdanie z działalności rady sołeckiej za miniony rok. Opowiedział, że za środki, które sołectwo miało do dyspozycji: doświetlono ulicę Złote Łany, Skotniczą, Akacjową (razem za kwotę 4000 złotych), zorganizowano bieg charytatywny (2000 zł), zorganizowano wyjazd na Ogólnopolski Zjazd Jankowiczan dla 50 osób (4000 zł), zorganizowano Dzień Seniora (3500 zł), wspólnie z OSP zorganizowano spotkanie opłatkowe (2000 zł). Z filią biblioteki zorganizowano wystawę rękodzieła, a także spotkanie autorskie z Alojzym Lyską, zakupiono również materiały dla najmłodszych w ramach organizowanych cyklicznie w naszym sołectwie "Artystycznych Ferii" oraz "Artystycznych Wakacji". Największa kwotę (w wysokości 12 tys. zł) przeznaczono na wykonanie projektu oraz dokumentacji chodnika przy DW-931.

Sołtys opowiedział także o spotkaniach rady sołeckiej oraz projektach składanych do Pszczyńskiego Budżetu Obywatelskiego na rok 2018 (budowa trybun przy LKS, wzbogacenie infrastruktury OSP Jankowice, plac zabaw przy ZSP Jankowice). Przypomniał także o realizacjach w latach poprzednich, dziękując pomysłodawcom i koordynatorom wykonanych projektów.

Michał Pudełko opowiedział także o zrealizowanych Mistrzostwach Jankowic w pływaniu, w których uczestniczyło blisko 200 osób, współpracy w organizacji Ogniska Parafialnego, turnieju w skata i wycieczce jednodniowej do Zakopanego oraz do Sanktuarium w Ludźmierzu. Poinformował, że członkowie rady sołeckiej równocześnie działają w stowarzyszeniu "Nasze Dziedzictwo", którego głównym zadaniem jest chronić środowisko naturalne przed ewentualną degradacją i podziękował innym osobom za owocną współpracę w minionym roku.

Po zatwierdzeniu sprawozdania sołtys odczytał plan finansowy na rok bieżący. Michał Pudełko w imieniu rady sołeckiej zaproponował, by za 12.000 zł dokończyć projektowanie chodnika wzdłuż ulicy Żubrów, a za 4000 zł kontynuować prace przy doświetleniu ulic. Dodatkowo w panie finansowym 13.000 złotych znalazło się w dziale dotyczącym kultury i ochrony dziedzictwa narodowego. Te środki miałyby posłużyć na organizację wydarzeń związanych m.in. z jubileuszem 160-lecia OSP oraz drugą edycją biegu charytatywnego, a także na inne cykliczne imprezy.

Rafał Wróbel, radny powiatowy · fot.


Zanim obecni zatwierdzili plan doszło do pierwszej dyskusji. Radny powiatowy Rafał Wróbel zaproponował, aby w budżecie ująć również projekt odwodnienia ulicy Akacjowej. Radnemu odpowiedział zastępca burmistrza Grzegorz Wanot. - Zróbmy to, co możemy zrobić: naprawić ulicę Akacjową w pierwszym odcinku, który jest zaprojektowany i zobaczymy jak to będzie funkcjonować oraz zacznijmy czyścić Młynówkę od Dokawy w kierunku ul. Złote Łany, żeby zobaczyć czy nam zafunkcjonuje ten system, by zrzucić wodę do Złotych Łanów, a potem zobaczymy co robić dalej, bo sama Akacjowa tej wody nie "łyknie".

Po chwili do rozmów włączyli się pozostali mieszkańcy, poruszając nowe tematy, między innymi problemów z melioracją na posesjach przy ulicy Żubrów. Grzegorz Wanot zapowiedział interwencję w tej sprawie i w razie konieczności kontakt z administratorem drogi, czyli Zarządem Dróg Wojewódzkich.

- Proponuję, abyśmy pozostawili te pieniądze przy chodniku. Prosiłbym, abyśmy to dokończyli, aby rozpocząć budowę chodnika, który tam też jest potrzebny i - mam nadzieję - wtedy też rozwiąże się problem odwodnienia i przejścia dla pieszych, które też jest tam potrzebne - zasugerował Michał Pudełko. Ostatecznie budżet został przyjęty w kształcie pierwotnie zaproponowanym.

Następnie głos zabrał burmistrz Dariusz Skrobol. - Jesteśmy na finiszu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla miejscowości Jankowice. Plan zostanie wyłożony do ponownego wglądu mniej więcej za około 3-4 tygodnie. Mam nadzieję, że radzie przedstawiony do głosowania będzie w pierwszym półroczu tego roku - zapowiedział.

Dariusz Skrobol, burmistrz Pszczyny · fot.


W dalszej części zebrania burmistrz wyświetlił obecnym na zebraniu mieszkańcom prezentację i przedstawił obecną sytuację finansową gminy, w tym związaną z jej zadłużeniem i założenia inwestycyjne. W tym punkcie wymienił inwestycje drogowe i na meliorację, opisał przebudowę rynku i prace w parku. Opowiedział także o zmianie funkcjonalności parteru w budynku Pszczyńskim Centrum Kultury.

- Polecam dla państwa dzieci, dla państwa wnuków, korzystajcie z oferty domu kultury. Dzisiaj nie ma aktywności, która by nie była reprezentowana w domu kultury. Mamy wszystkie sekcje: od sekcji śpiewaczej, pisania wierszy, fotograficznej, malarskiej - wszystko to za symboliczne opłaty, czasami bezpłatnie - zachęcał Dariusz Skrobol.

Burmistrz przedstawił także obecną sytuację mieszkalnictwa komunalnego, wspominając także pożar, który wybuchł niedawno w administrowanym przez AZK budynku przy ulicy Kopernika w Pszczynie. Następnie nakreślił zakres inwestycji związanych z oświetleniem i oświatą, w tym drugim przypadku nawiązując także do prac przeprowadzonych w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Jankowicach oraz reformy oświaty, która weszła w życie z dniem 1 września ubiegłego roku.

Kolejnym z punktów prezentacji były działania związane ze sportem i kulturą, a także organizacjami pozarządowymi. Tradycyjnie zachęcał do przekazywania 1% z podatku na rzecz podmiotów działających na terenie naszego powiatu, w tym ochotniczych straży pożarnych, hospicjum, "Kulejących Aniołów" i wielu innych. Opisał także funkcjonowanie programu "500+" na terenie gminy i wspomniał, że w wielu przypadkach pozwala on osobom w trudnej sytuacji finansowej, które dotychczas musiały korzystać z pomocy opieki społecznej.

W tym samym punkcie zebrania Dariusz Skrobol opisał duże inwestycje prowadzone w na terenie gminy. Mieszkańcom Jankowic burmistrz przedstawił: wodny plac zabaw w Pszczynie, centrum przesiadkowe w Pszczynie, przebudowę skrzyżowania ulicy Męczenników Oświęcimskich z DK-1 na dwupoziomowe (w tym miejscu tłumaczył konieczność instalacji sygnalizacji świetlnej na wysokości ul. Hallera), rewitalizację części parku Dzika Promenada i osiedle Luizy. Wspomniał także o budowie siłowni zewnętrznych na terenie gminy, w tym jednej w Jankowicach.

Burmistrz wspomniał także o wydatkach w sołectwie Jankowice w ubiegłym roku. Składał się na to między innymi: wymiana nakładek asfaltowych (około 1 mln złotych), prace związane z przydrożnymi rowami (41 tys. złotych) i wydatki na szkołę (prawie 4,7 mln złotych). Wspomniał też o pieniądzach na klub sportowy.

Kolejnym podjętym tematem był Program Ograniczenia Niskiej Emisji w gminie Pszczyna. Dariusz Skrobol opowiedział o dofinansowaniu do wymiany kotłów (w tym starych pieców gazowych na nowe), a także termomodernizacji. Dodał, że na terenie gminy zamontowane zostały także czujniki, z których wyniki są na bieżąco do wglądu mieszkańców.

Komendant SM, Artur Krzyżaniak · fot.


W tej sprawie głos zabrał także komendant SM, Artur Krzyżaniak. - Czekam na takie rozwiązania odgórne, gdzie składy opałowe przestaną państwu sprzedawać tak złej jakości paliwo. Cały czas liczymy, że znajdą się rozwiązania rządowe, które przede wszystkim nie dopuszczą do tego, abyście byli państwo zaopatrywani w takie paliwo - powiedział, ponownie zwracając uwagę, że dozwolony dziś opał jest często mieszany z innym, zdecydowanie gorszej jakości. Komendant namawiał mieszkańców Jankowic, by ze składów opałowych pobierali kwity, zaświadczające jakie paliwo kupili oraz u kogo. W tym momencie w gronie zebranych również pojawiły się głosy, że jakość paliwa znacznie się pogorszyła, a ceny rosną.

Podobnie jak podczas innych zebrań komendant dodał, ze straż miejska kontroluje te miejsca, gdzie spalane mogą być śmieci. - Walka ze smogiem to nie jest jeden sezon czy drugi, to dekada. Prowadzimy równocześnie edukację z dziećmi w szkołach i przedszkolach - opisał zakres czynności prowadzonych przez SM.

Jeden z mieszkańców zauważył, że czujnik w Jankowicach częściej niż inne w naszej gminie wskazuje wynik dobrej jakości powietrze. - Nie wiem czy to zielona wyspa, ale czujnik zawsze wskazuje na zielono. Chcę wiedzieć czy jest dobrze zamontowany - dopytywał komendanta. Artur Krzyżaniak zapewnił, że urządzenie jest zamontowane poprawnie. - U państwa wcale nie jest tak źle. Są gorsze miejsca w Pszczynie - dodał.

Po Arturze Krzyżaniaku głos zabrała Mirosława Wojciech z KRUS, która opowiedziała o zmianach w zakresie świadczeń emerytalnych dla osób, które pracują na gospodarstwach rolnych.

Czesław Moń · fot.


Kolejnym punktem zebrania były wolne głosy. Jako pierwszy głos zabrał Czesław Moń, który przypomniał, że w ubiegłym roku złożył wniosek dotyczący zwiększania kwoty w ramach budżetu obywatelskiego i poprosił o wyjaśnienie, dlaczego ta kwota pozostała na obecnym poziomie.

- Kwota dwa miliony złotych jest i tak większa niż zakłada rząd w nowym projekcie ustawy o samorządzie terytorialnym, gdzie w przypadku tego zapisu, który prawdopodobnie wejdzie w życie w międzyczasie, kwota budżetu obywatelskiego dla gminy Pszczyna powinna zamknąć się w wysokości miliona złotych. Dwa miliony to naprawdę dużo, więcej nie jestem w stanie teraz zagospodarować. Były propozycje dyskutowane, ale ostatecznie rada zadecydowała o dwóch milionach złotych - odpowiedział Dariusz Skrobol.

Czesław Moń zwrócił uwagę, że to kolejne zebranie, na którym nie jest omawiany punkt dotyczący budżetu obywatelskiego oraz nie ma głosowania nad przedstawionymi na pierwszych spotkaniach osiedlowych i sołeckich propozycjami zmian. Burmistrz usprawiedliwił to brakiem koordynatora i dodał, że po dyskusji ze swoim zastępcą i podjął już decyzję, że sugerowane wcześniej zmiany (w tym dotyczące wyłączenia z PBO inwestycji drogowych) wprowadzane nie będą. - Zadania drogowe są tak istotne, zwłaszcza na wsiach, że w przypadku takiej małej drogi budżet obywatelski się bardzo dobrze sprawdza. Te dwa miliony, które są podzielone na sołectwa i osiedla to państwa decyzja, to nie burmistrz i nie rada decydują, ale decydujecie wy. I to byłoby ograniczenie, gdyby drogi nie miały być robione, podczas, gdy to jest często największa potrzeba.

Chwilę później głos zabrała jedna z mieszkanek. - W tamtym roku prosiłam o jakieś rozwiązania w sprawie komunikacji. W Jankowicach są osoby starsze, schorowane, a nie ma czym dojechać. Ja rozumiem, że pan ma lepsze środki dojazdu, ale są osoby, które mają z tym problem - skierowała swoje słowa do burmistrza.

Natychmiastowo zareagowali pozostali mieszkańcy. - Czy szkolny autobus ma prawo zabierać inne osoby? W styczniu chciałam dojechać do Goczałkowic do lekarza, liczyłam, że zdążę na pociąg. Było zimno, ale kierowca kiwnął i mnie nie zabrał, pojechał dalej pusty. Albo jest jakiś przepis, albo nie ma! - prosiła o wyjaśnienie inna mieszkanka.

- Czemu inne sołectwa mają busy, czemu na innych wsiach są? Tylko w Jankowicach nie ma! - padły głosy z drugiej części sali. Nie brakowało narzekań na małą liczbę połączeń z Pszczyną. Jedna z mieszkanek zasygnalizowała, że dziś do miasta nawet ciężko dojechać na rowerze, bo na ulicy Żubrów przez duży ruch jest bardzo niebezpiecznie.

Burmistrz poinformował, że szkolne busy mogą zabrać inne osoby i opisał dotychczasowe działania dotyczące komunikacji. - Dwukrotnie ogłaszaliśmy przetargi. To nie jest tak, że my nie chcemy. Bardzo mi przykro, że nie udaje się tego zrobić, ale to nie jest wina ani burmistrza, ani rady, że przedsiębiorcy nie chcieli z nami rozmawiać. Oni nie chcą jeździć jak mają wozić jedną osobę na tydzień.

- Przygotowaliśmy plan transportu miejskiego, ogłosiliśmy przetarg z linią przez Jankowice do Studzienic. Chcieliśmy już dopłacić, żeby tylko przewoźnik na tej linii jeździł, ale nikt nie chciał, nikt nie wystartował w przetargu - tłumaczył zastępca burmistrza, Grzegorz Wanot. - W tym roku po raz kolejny ogłosimy taki przetarg, ze zmienioną siatką połączeń, może tamte miały zbyt wysokie wymagania co do autobusów - chcieliśmy, aby były w miarę ekologiczne i żeby dosyć często jeździły. Zobaczymy co się wydarzy w tym roku, zobaczymy czy ktoś się zgłosi - zapowiedział.

Zebranie sprawozdawcze w sołectwie Jankowice - 07.03.2018 · fot.


Po temacie komunikacji rozpoczęła się dyskusja na temat jakości naprawy dróg. - Wy płacicie pieniądze tym firmom, które to robią źle. W latach 90-tych jakoś to było, a teraz... - narzekał jeden z mieszkańców na temat ulicy Złote Łany. Grzegorz Wanot wyjaśniał, że obecnie stosowany kamień nie zagęszcza się tak dobrze jak ten stosowany wcześniej, w przeciwieństwie jednak do tamtego żółtego tłucznia nie pyli i nie roznosi się na kołach samochodów, a wpływ na szybko deformującą się drogę mają także przejazdy dużych pojazdów oraz niesprzyjająca aura.

Do dyskusji włączyła się mieszkanka ulicy Kasztanowej. - Ta droga jest okropna. Czy jest jakiś projekt zrobienia tego kawałka? Przecież niemożliwe jak to pobocze wygląda! Nic z tym nie robicie!

Z racji tego, że jest to droga powiatowa, odpowiedzi udzielił radny powiatowy, Rafał Wróbel. - Dwa dni temu całą komisją gospodarki byliśmy tutaj, był dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg i ten problem był poruszany. Jest projekt zrobienia bezpiecznego przejścia, ale trzeba wykupić nieruchomość, gdzie teraz jest sprawa spadkowa i właścicielka nie może w ciągu pięciu lat sprzedać działki - wyjaśniał radny. - Pytałem dyrektora PZD czy będzie coś robione, ale nie ma koncepcji jak rozwiązać problem Kasztanowej. Jest taka, że zrobią drogę jednokierunkową - opisywał rozmowy Rafał Wróbel. - Dążę do tego, żeby zrobić spotkanie z wszystkimi mieszkańcami, którzy tutaj mieszkają, żeby oni przedstawili swoje racje - dodał i tłumaczył, że wedle przepisów droga musi mieć szerokość 5,5m, natomiast w tym miejscu płoty są bardzo blisko i przylegające dziś tereny prywatne trzeba wykupić.

Inny z uczestników zebrania zabrał głos, by można było postawić samochód przy szkole, rano o godzinie 8.00 i bez obaw o ukaranie mandatem. Na części tej drogi istnieje bowiem taki zakaz.

- Jeszcze żadna osoba nie została ukarana przeze mnie mandatem, na razie jest to forma pouczenia, informowania o przepisach, ale do czasu. Jak to się będzie powtarzało to będą może konsekwencje prawne - ostrzegł dzielnicowy, st. sierż. Robert Kania.

Szybko w tłumie pojawiły się głosy, by rodzice przywożący do szkoły samochody parkowali pod kościołem, a także by nie blokowali wyjazdu samochodów z OSP.

Głosom tym wtórował dzielnicowy. - Nie oszukujmy się, rodzice są wygodni i najchętniej zaprowadziliby dzieci do klasy. A to czasem są dzieci z piątej i szóstej klasy - opisywał swoje spostrzeżenia. - Zakaz tu obowiązuje. Można się zatrzymać po drugiej stronie jezdni i dziecko sobie poradzi. Duży parking jest przy kościele. Rodzice z tego nie korzystają, choć mają taką możliwość, by gdy jest ładna pogoda przejść 70-100 metrów.

- Faktycznie zgodzę się jeśli chodzi o uczniów piątej i szóstej klasy, ale ta sytuacja dotyczy także rodziców dzieci z przedszkola, gdzie z tym dzieckiem trzeba wejść i odprowadzić na sale. Wtedy samochód trzeba zaparkować - zauważył inny z obecnych na zebraniu mieszkańców. - W budżecie obywatelskim był też wniosek o utwardzenie miejsc przy przedszkolu i tam było napisane, że to dla poprawy bezpieczeństwa dzieci i mieszkańców i nie chciałbym nikogo nadepnąć na odcisk, ale trzy miejsca są zawsze wykorzystane przez pracowników szkoły czy przedszkola. Być może dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie tam postoju do 15 minut w godzinach od 7.00 do 15.00 i to skutkowałoby tym, że stawałyby tam osoby te, które przywożą dzieci do szkoły i przedszkola. Wtedy ta przepustowość byłaby większa. 15 minut to czas, kiedy dziecko można odprowadzić czy odebrać - zaproponował.

Agnieszka Kowalik-Stania, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Jankowicach · fot.


Głos w tej sprawie zabrała Agnieszka Kowalik-Stania, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Jankowicach. - Jak pod każdym zakładem pracy, pod szkołą jest również parking i oczywiście parkują na nim pracownicy. Proszę pamiętać o tym, że nauczyciele nie wysiadają z samochodów z maleńką torebką, ale z rekwizytami, sprawdzianami. Nauczyciele przywożą ze sobą bardzo dużo materiałów. Proszę mi powiedzieć jak mam tego pracownika zmusić, że ma stanąć pod kościołem i dlaczego rodzic tam ma nie stanąć - broniła pracowników. - Na dzień dzisiejszy mamy takich nauczycieli, którzy pracują w trzech, czterech, pięciu szkołach i naprawdę wpadają do nas do szkoły jak po ogień. Często przejazd miedzy Jankowicami a Studzienicami bądź Jankowicami i Rudołtowicami trwa 20 minut. Wtedy nauczyciel staje pod szkołą, żeby być jak najszybciej, żeby zdążyć zrobić lekcję i szybciutko pojechać do innej szkoły. Tak wygląda nasza reforma, która nakłada taki obowiązek na tego nauczyciela, że musi mieć ileś tych szkół, żeby nazbierać cały etat - oznajmiła.

Na słowa, że problem dotyczy głównie przedszkola, dyrektor odpowiedziała, że placówkę należy traktować jako zespół. - Jak państwo jedziecie od strony straży pożarnej, po prawej stronie nie ma zakazu postoju, wiec uważam, że jeśli to są dzieci przedszkolne, jeśli zaparkujecie państwo tam na te 10 minut, bo naprawdę dłużej to nie zajmuje, wysiąść z dzieckiem, podejść do szatni, zobaczyć jak się dziecko rozbiera i przekazać wychowawcy - prosiła i zaproponowała, że także na miejscach postojowych można ten problem rozwiązać tak, aby wydzielić dwa, trzy miejsca tylko dla rodziców.

Mężczyzna zabierający głos wcześniej zasugerował już w innej kwestii, że Jankowice powinny mieć wieloletni plan na własne sołectwo i ujęta w nim powinna zostać poprawa ulicy Jana Pawła II (dawniej Szewczyka). - Już dziś Pszczyna jest zakorkowana, a jak się zacznie przebudowa skrzyżowania DK-1 z ul. Męczenników Oświęcimskich, to będzie totalnie zakorkowana. Wtedy cały ruch w kierunku Tychów i Katowic będzie odbywał się przez Studzienice, ulicą Jana Pawła II. Już dziś ma to także miejsce. Tę drogę też przydałoby się wyremontować.

Radny Rafał Wróbel tłumaczył, że nie ma na to już środków z tzw. powodziówki i powiat musiałby ten niewyremontowany fragment sam sfinansować.

Mieszkaniec zwrócił także uwagę na potrzebę doświetlania odcinka ulicy Sarenek. Jak wyjaśnił Michał Pudełko, sołectwa nie stać na taką inwestycję, ale można wystosować wniosek z prośbą o fundusze z budżetu gminy. Mieszkańcy jednogłośnie zagłosowali za taką propozycją.

Padło także pytanie o plany przebudowy ulicy Piaskowej. - Według umowy do drugiego kwietnia projektant dostarczy dokumentację - odpowiedział Grzegorz Wanot. Chwilę później pojawiło się zapytanie w kwestii fragmentów ulic Złote Łany i Zacisze, które biegną w stronę Ćwiklic. - Nie ma chodników, nie ma pobocza. Nie wyobrażam sobie tamtędy puścić samego dziecka do szkoły - powiedziała obecna na zebraniu mieszkanka. - Niestety ta droga nie jest brana pod uwagę w budżecie - odpowiedział radny powiatowy Rafał Wróbel.

Również kolejne tematy dotyczyły dróg, tym razem Kasztanowej oraz Dzikiej. W tym drugim miejscu także przydrożnego rowu.

Następnie mieszkańcy wrócili do kwestii zanieczyszczenia powietrza. Były radny miejski, Henryk Kondzielnik opowiedział o projekcie ustawy, dzięki której określona będzie wartość opałowa węgla. - Jest w tej ustawie zapisane, że każdemu mieszkańcowi, który będzie palił ekologicznie będzie zwracane 1200 złotych. Pan minister to (projekt ustawy - przyp. red.) trzyma. Pan minister Tchórzewski się chwali, że górnictwo wyszło na prostą. Wyszło, bo dwa lata temu płaciliśmy za węgiel 250 złotych, a dziś 800 złotych. Państwo i samorządy jeszcze nic nie zrobiło dla smogu - skomentował.

- Każda forma walki ze smogiem jest ważna dzisiaj. Nie można powiedzieć, że nic nie robimy. Jest termomodernizacja, wymiana kotłów, kontrole, gdzie palone mogą być śmieci - odpowiedział komendant straży miejskiej.

Burmistrz dodał, że odpady segregowane od kwietnia znów będą odbierane dwa razy w miesiącu i nie będzie to miało wpływu na cenę jaką płacą mieszkańcy.

Rafał Wróbel powiedział, że decyzja dotycząca opału zapadła na szczeblu wojewódzkim w sejmiku. - Tchórzewski powiedział, że niekonieczna była ta uchwała, mógł być czas przejściowy, mogło to być rozłożone na kilka lat - bronił ministra. - Stało się jak się stało, u nas i w małopolskim.

Zebranie sprawozdawcze w sołectwie Jankowice - 07.03.2018 · fot.


W międzyczasie przewodniczący Rady Miejskiej w latach 1998-2006 przypomniał też, że jesienią odbędą się wybory i sam startować nie zamierza, ale ma do mieszkańców prośbę: - Prosiłbym, żeby się zastanowić przy wyborach, żeby głosować na osoby, które coś mogą zrobić dla gminy i dla miejscowości. Bo potem pytam się radnego o glosowanie, a on odpowiada, że nie wie nad czym glosował, kiedy była jakaś kompromitująca uchwała. Trzeba się zastanowić, żeby tam byli ludzie, którzy wiedza po co idą i czego chcą - zwrócił się do zebranych.

Co się tyczy samych Jankowic, mieszkaniec zwrócił uwagę na źle zamontowane lampy, które na przykład w jednym przypadku oświetlają dach sklepu, a nie drogę. Inna z osób podziękowała burmistrzowi za wyczyszczenie rowów przy ulicy Jelenia. Pojawiła się także zapowiedź drugiej edycji biegu charytatywnego oraz pytania o ulgi i możliwość dofinansowania zabytków wpisanych w ewidencji.

- Była u mnie kontrola osadników w poniedziałek. Pani chciała zajrzeć, a było zamarznięte. Pytała o umowę, a przecież ja się nie będą wiązał z jedną firmą. Ja będą wybierał kto jest najtańszy. Nie możecie zmuszać mnie, żebym podpisywał umowę. Mówiła: może pan podpisywać umowę z kilkoma. Potem podpiszę z dwudziestoma i dwadzieścia razy będę wywoził? Ale co? To jest nonsens, jest wolny rynek i my sobie możemy sami regulować, wywożę, mam rachunki i uważam, że to powinno wystarczyć - poruszył nowy temat Rafał Wróbel, zwracając się do burmistrza.

Z odpowiedzią pospieszyła Hanna Kielman, kierownik referatu ochrony środowiska i rolnictwa w UM Pszczyna. - Nie wymagamy umowy na rok, może mieć pan umowę jednorazową, ale jest obowiązek jej posiadania. Kontrole są prowadzone na prośbę państwa sąsiadów, którzy nie wytrzymują tego, co wypływa z państwa osadników - odpowiedziała radnemu powiatowemu i przypomniała, że osadniki powinny być szczelne.

- Podczas kontroli nikogo nie obchodzi ile tam jest osób, taki mały guliczek, rura pasuje wszystko w porządku, ma szczelne szambo, tylko gdzie te gówna? Wiem od sąsiadów niektórych, poprowadzili rurę prosto do studni głębinowych i nikogo to nie interesuje. Nie wie, że idzie żyła wodna i robi do swojej wody. Ma szczelny gulik, nic go nie obchodzi, a co z resztą? - w bardzo emocjonalnym tonie zapytał jeden z mieszkańców.

- Niech nam pan powie gdzie to jest. To jest przestępstwo - poprosiła Hanna Kielman. Odpowiedź jednak nie padła. Miast tego mieszkaniec zadał kolejne pytania. - Są dofinansowania na piece, na inne rzeczy, a czemu nie ma dofinansowania do czegoś takiego jak wywoź nieczystości? Woda w kanalizacji kosztuje 14 zł za metr, a my płacimy 30 zł. Nie ma pieniędzy na kanalizację, a my mamy za wszystko mamy płacić - dodał.

Mieszkaniec wspomniał o zatkanych rowach wzdłuż ulicy Żubrów. - Powinniście czyścić ranty, a nie czepiać się czegoś innego - zwrócił się do urzędników, mówiąc, że także tutaj widać fekalia. - Do rowu przydrożnego nie mogą być odprowadzane żadne inne wody poza wodami pochodzącymi z dróg - wyjaśniała w odpowiedzi kierownik.

- Jeżeli mam rachunki za wywóz, a nie mam umowy, jakie są konsekwencje w takiej sytuacji? - dopytywał inny z mieszkańców. - Jeśli pan tylko poprosi wywożącego o umowę, to on taką przedstawi. Taki ma obowiązek. Jeśli tego nie zrobi, proszę o kontakt, my takiego wywożącego pouczymy - objaśniała Hanna Kielman.

- Mam taką prośbę, by gmina wyrównała koszty wywozu za metr sześcienny między tymi, którzy mają umowę z PIK-iem, a takimi, którzy muszą nieczystości wywieźć - złożył wniosek jeden z zebranych. Został on przegłosowany.

Zobacz także - Zebrania sołeckie i osiedlowe 2018

Oskar Piecuch / pless.pl

REKLAMA

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.